13/02/2012

AZARII & III DLA FUTU.PL

Kanadyjski kwartet, ktory w ostatnich miesiącach podbił klubowe parkiety na całym świecie, po raz pierwszy wystąpił w Polsce. Tylko nam opowiedział o pierogach i próbował poderwać naszego redaktora naczelnego.

SEBASTIAN KUSTRA: Nie mogę nie zacząć od pytania o Polskę. To wasza pierwsza wizyta u nas i ze smutkiem stwierdzam fakt, że przed koncertem zamówiliście włoskie jedzenie. Jest to bardzo precyzyjny cios w serce polskiej gościnności...

FRITZ HELDER: Jesteśmy tu od czterech godzin i jedzenie, które nam podano było bardzo fusion – dużo sałat i makaronów. Rodzina moich znajomych gotuje podobnie, więc wydaje nam się, że te dania połączyły nasze narody. Jedyne co jednak faktycznie usprawiedliwia nas od pochłonięcia włoskiego lunchu to fakt, że na lotnisku zjedliśmy już pierogi. 

CHRISTIAN FARLEY: Ale najlepsze są kanadyjskie i ukraińskie pierogi.

Życie ci niemiłe?!

CF: (śmiech) Chodzi mi o to, że nie musisz specjalnie lecieć do Warszawy, żeby zjeść dobre polskie pierogi. Świat jest teraz dość mały i wyobraź sobie, że w Toronto można też je dostać. 

Krążą plotki, że będziecie otwierać koncerty Madonny podczas jej tegorocznej trasy. Co was przekonało: pieniądze czy wzrost popularności, który po tym nastąpi?

CF: Kogo? Nie kojarzę tej pani. 

FH: Ja też nie. A poważnie to jedna z rzeczy, o których nie możemy jeszcze rozmawiać. Ale jesteśmy jej wielkimi fanami.

Darujmy sobie takie truizmy. Nawet po tym, co pokazała na SuperBowl?